Maja Haczyk
Portal Biotechnologia.pl
strony wersji drukowanej: 4-5



Współczesna kosmetyka w poszukiwaniu nowych substancji aktywnych sięga do wielu źródeł. Jednym z nich jest etnochemia, bazująca na wiekowych doświadczeniach różnych kultur w zakresie zastosowania roślin w niwelowaniu symptomów procesu starzenia oraz poprawianiu stanu skóry i jej przydatków. Na temat etnochemii oraz jej odniesienia do kosmetyki XXI wieku rozmawiamy z profesorem UAM Marcinem Molskim.

Zdaje się, że jest to nowa dziedzina wiedzy?

Raczej nowa nazwa dotycząca chemii naturalnych substancji aktywnych, o znaczeniu kosmetycznym. Etnochemia kosmetyczna bazuje na wiekowych doświadczeniach różnych kultur w zakresie zastosowania roślin w niwelowaniu symptomów procesu starzenia oraz poprawianiu stanu skóry i jej przydatków (włosów, zębów, paznokci). Analogicznie, etnofarmakologia wykorzystuje wiedzę w zakresie ziołolecznictwa, dotyczącą leczniczych właściwości roślin. Założenie jest następujące: zamiast szukać „po omacku” nowych substancji aktywnych, o potencjalnym znaczeniu kosmetycznym, zapoznajemy się z tym, co oferuje medycyna chińska, indyjska, Indian Ameryki Północnej i Południowej, rdzennych mieszkańców Afryki, a następnie weryfikujemy poglądy pierwotne przy zastosowaniu metod analitycznych i wdrażamy technologicznie, substancje, o potwierdzonym działaniu kosmetycznym.

Z doświadczenia jakich kultur korzysta etnochemia?

Praktycznie wszystkich kultur, które mają wiekowe doświadczenie w zakresie stosowania produktów pochodzenia naturalnego w obszarze kosmetycznym i leczniczym. Przykładowe wymieniłem powyżej, ale nie są one kompletne. Również wiedza w zakresie stosowania ziół europejskich, z włączeniem tych, które rosną w Polsce, jest wartościowa.

Która kultura miała największy wpływ na rozwój tej dziedziny wiedzy?

Nie jestem w stanie wskazać kultury dominującej, ale największe wrażenie zrobił na mnie dorobek kultury chińskiej i indyjskiej, w ostatnim przypadku związany z medycyną ajurwedyjską.

Jak współczesna kosmetologia może zyskać na korzystaniu z dóbr innych kultur?

Poprzez odkrywanie i wprowadzanie nowych substancji aktywnych, wykazujących silniejsze działanie, a w konsekwencji umożliwiające osiągnięcie szybszych efektów estetycznych, co jest jednym z kryteriów nowoczesnego kosmetyku. Duża dynamika życia zwiększa wymagania w tym względzie i firmy produkujące kosmetyki muszą się do tego trendu dostosować.

Naukowcy od tysięcy lat poszukują skutecznego sposobu na opóźnienie procesów starzenia się organizmu, jak Pan sądzi czy etnochemia może pomóc w odnalezieniu „eliksiru młodości”?

Do tej pory naukowo potwierdzono skuteczność tylko jednego czynnika opóźniającego proces starzenia – to niskoenergetyczna dieta śródziemnomorska w wersji DASH (Dietary Approach to Stop Hypertension) tzn. z ograniczoną podażą mięsa, tłuszczy nasyconych i soli. Zewnętrznie możemy stosować kosmetyki, które co najwyżej niwelują symptomy procesu starzenia, wpływając na jakość, ale nie na długość naszego życia. Nadzieje związane np. z białkami sirtuin i substancjami je aktywizującymi (np. resweratrolem) nie potwierdziły ich działania opóźniającego proces starzenia się organizmów ssaków. Opóźniają - co najwyżej - proces starzenia się prostych układów takich jak: muszka owocówka, nicień z gatunku Elegans czy też drożdże. Dlatego nie wierzę, by przyszły eliksir młodości miał formę tabletki lub kremu.

Które z roślin omówionych w Pana książce pt. „Nowoczesne składniki kosmetyków” wykazują największy potencjał przeciwstarzeniowy i mogłyby stać się w przyszłości składnikami takiego „eliksiru młodości”?

Największy potencjał w niwelowaniu symptomów procesu starzenia mają substancje aktywne zawarte w ziołach i grzybach adaptogenicznych. W tej klasie znajdują się m.in.: atraktylod wielkogłówkowy, eleuterokok kolczysty, aralia mandżurska, szczodrak krokoszowy, cytryniec chiński, tarczyca bajkalska, bazylia poświęcona, szałwia czerwonokorzeniowa, przewiercień sierpowaty, dzięgiel chiński, wąkrota azjatycka, witania ospała, Gynostemma pentaphyllum, traganek błoniasty, rdest wielokwiatowy, dzwonkowiec kosmaty, żeń-szeń. Na razie, kosmetyczne zastosowanie znalazły: wąkrotka, cytryniec, lakownica, żeń-szeń, inne są dopiero badane pod kątem zastosowania w tym względzie. Również rośliny andyjskie i amazońskie wykazują duży potencjał przeciwstarzeniowy i były od wieków stosowane przez rdzennych mieszkańców Ameryki Południowej. Jako przykład wymienię mało znaną roślinę (drzewo) Wiñay-wayna (Guaiacum officinale), które w języku Inków (keczua), oznacza „źródło wiecznej młodości”. Dla fitoterapii zostało odkryte w latach trzydziestych przez peruwiańskiego badacza Mariano Moscozo Castilla, którego na trop wiñay-wayna naprowadzili Indianie z plemienia Chipayów. Powiedzieli mu, że używając tej rośliny, będzie mógł zachować młodość przez długie lata. W czasach imperium Inków uznawano ją za świętą roślinę, podobnie jak vilcacorę, a stosowanie kory tego drzewa było zarezerwowane tylko dla arystokracji inkaskiej.

Z prof. UAM Marcinem Molskim rozmawiała:
Maja Haczyk, Redaktor Działu Kosmetologia, Portal Biotechnologia.pl